Kiedy ktoś chce cię przekonać, że do droga realizacji celów życiowych często prowadzi przez serię porażek, zwykle podaje przykład niemowlęcia, które zaczyna stawiać pierwsze kroki.
Możesz wtedy ziewnąć, aby dać odczuć rozmówcy, że to stary przykład, zjechany jak analogowa płyta, że to znasz – i pokaż mu, jaki jesteś skomplikowany. Jeśli chcesz coś komuś udowodnić , to właśnie tak zrób.
Ale jeśli zależy ci bardziej na własnym rozwoju, niż na udowodnianiu ludziom różnych rzeczy, skup się mocniej. Bo obserwacja dziecka, jak ponosi porażkę za porażką, aż nauczy się chodzić, jest fascynująca.
W zachowaniu dziecka jest cały wachlarz emocji. Jest odwaga, aby zrobić coś, czego jeszcze nigdy nie zrobiło dobrze. Jest upór, aby podejmować próbę za próbą. Jest wytrwałość, aby robić to, pomimo ciągłych niepowodzeń. Jest radość, kiedy dziecko bawi się tym, że próbuje. Jest śmiech, kiedy pojawia się nawet najdrobniejszy sukces. Jest skupienie, bo chodzenie to poważna sprawa. Jest ból, kiedy upadki bywają bolesne. Jest spryt, kiedy dziecko używa mebli, aby sobie pomóc. I znowu jest radość, bo cały proces jest po prostu radosny.
Ale czegoś nie ma.
Nie ma wstydu i frustracji. Dziecko nie wstydzi się swoich niepowodzeń, choć może i powinno, bo wszyscy ludzie wokół chodzą bez wysiłku. Nie frustruje się, że mija tydzień za tygodniem, a ono wciąż się uczy, i wciąż nie ma wymiernych efektów.
(A przecież, tak naprawdę, efekty są. Każdy upadek, to krok do celu.)
Żadne dziecko jeszcze nigdy, jak świat światem, nie podniosło się nagle z kołyski, nie stanęło na nogach, nie poszło do kuchni i nie powiedziało do matki: “Mamo, daj mi stówkę na totka”.
Każda z prostych i elementarnych dla dorosłego człowieka czynności dla dziecka stanowi cały, złożony proces, który trzeba przejść. Wszystko wymaga prób, porażek, i czasu, aby stać się tym, czym jest. Opanowaną do mistrzostwa umiejętnością.
I żaden rodzic nigdy nie oczekuje od swojego dziecka natychmiastowych rezultatów. Nikt nie mówi: “Przestań robić z siebie błazna, dzieciaku. Przecież ci to nie wychodzi. Daj sobie spokój z chodzeniem”.
Praca dziecka jest tu podobna do pracy kamieniarza. Kamieniarz, aby rozbić głaz, uderza w niego młotem setki i tysiące razy. Głaz wydaje się niewzruszony. Nie widać pęknięć, nie widać osłabienia struktury, może tylko drobne odpryski i zarysowania tam, gdzie młot styka się z powierzchnią głazu. Głaz zdaje się nienaruszony.
Aż nagle, po jednym, jedynym kolejnym uderzeniu, głaz pęka. Ktoś z zewnątrz mógłby pomyśleć, że jest to wynikiem tego jednego, ostatniego uderzenia, które musiało być zadane właściwie i rozbiło kamień.
Ale kamieniarz wie lepiej. Wie, że konieczne było poprzednie tysiąc uderzeń, które dla człowieka z zewnątrz były uderzeniami nieskutecznymi, aby za tym ostatnim uderzeniem kamień się poddał i pękł.
I tu pojawia się najważniejsza sprawa.
Kwestia wiary i przekonań, które każą ci kontynuować pozornie nieskuteczną pracę do momentu, kiedy rozbijasz bank.
Trudno wyrokować, co myśli dziecko o sprawie swojego chodzenia. Ale widzi ludzi chodzących bez wysiłku wokół i chce być jak oni.
Rodzice wiedzą, że taki jest proces. Że dziecko uczy się chodzić poprzez upadki. Dlatego nigdy nie zniechęcają go. Przeciwnie, zachęcają do dalszych prób. Do dalszych nieudanych prób także.
Kamieniarz wie, że kamień pęknie po jednym z uderzeń. Nie wie dokładnie po którym, ale wie, że kamienie pękają. Jedne szybciej, inne wolniej.
Przekonanie, że końcowy sukces jest nieodwołalny i oczywisty to podstawa, aby podejmować kolejne próby. Jakkolwiek wszystko , co się do pory robiło, wydaje się nieskuteczne.
Konieczna jest tu koncentracja. Skupienie na jednym celu. Dziecko skupia się na chodzeniu. Zmienia sposoby, w jakie wydaje mu się, że należy chodzić. Aż uczy się tego właściwego. Obserwuje dorosłych. Koryguje. Naśladuje.
Doświadczony kamieniarz wie, gdzie i jak uderzyć, aby kamień rozpadł się szybciej. Rozbił już w życiu wiele kamieni. Ale może rozbić kamień tylko wtedy, jeśli będzie koncentrował się na rozbijaniu go. Jeśli zajmie się czymś innym i nie skończy pracy, kamień pozostanie nierozbity.
Najtrudniej jest przekonać siebie do pomysłu wykonania rzeczy, która nie była nigdy wcześniej zrobiona przez nikogo. To jednak domena wynalazców.
Edison był w tym mistrzem. Potrafił wykonywać tysiące nieudanych eksperymentów. I był wciąż gotowy na tysiące kolejnych, pomimo ciągłych porażek.
Przy okazji: do tej pory wciąż nikt nie odkrył lepszego sposoby na wynalezienie żarówki, niż metoda Edisona.
Ale o ile nie jesteś wynalazcą, masz dużo łatwiejsze zadanie. Ponieważ oznacza to, że możesz znaleźć kogoś, kto już osiągnął to, co ty sobie wymarzyłeś. I możesz iść po śladach jego sukcesu.
Sukces zostawia bowiem ślady. Tylko że ludziom brakuje dowagi, aby iść po tych śladach wystarczająco długo.
Kiedy znajdziesz już tego kogoś, a zwykle znajdziesz takich ludzi więcej, wzoruj się na nich. Możesz od razu iść ich drogą na swój sposób, ale możesz tez wstrzymać się z tym do momentu, aż złamiesz kod ich sukcesu – i dopiero wtedy wprowadzać swoje innowacje.
Bądź jak dziecko, które obserwuje innych ludzi, aby nauczyć się umiejętności, których potrzebuje. Bądź jak dziecko, aby uczynić dla siebie sukces rzeczą oczywistą, której nie poddaje się w wątpliwość.
Skoro ktoś już osiągnął to, do czego ty zmierzasz, dlaczego poddawać w wątpliwość nieuchronność ostatecznego zwycięstwa?
Wskazówka: jak już znajdziesz ludzi, których sukces chcesz powtórzyć, patrz tylko na nich. Odpuść sobie tych wszystkich, którym się nie udało. To nie ich chcesz naśladować, prawda? Ludzie tacy będą narzekać, przekonywać, że coś się nie da. Będą usprawiedliwiać swoją porażkę, szukając wymówek. I starając się, aby twoja potencjalna porażka była kolejnym usprawiedliwieniem dla nich. Że niby się nie da. Usuń ich ze swojego pola widzenia. Patrz tam, gdzie chcesz dojść, nie tam, gdzie wolałbyś się nigdy nie znaleźć.
Bądź zdeterminowany i pewny siebie jak dziecko. Miej chłodne poczucie końcowego sukcesu, jak kamieniarz, a nie jak patrzący z boku, nie znający się na jego pracy obserwatorzy.
To pomoże ci uczynić sukces czymś wymiernym i w zasięgu twojego wzroku.
To sprawi, że ten sukces osiągniesz.