Czego chcesz?

No, czego chcesz?

Jeśli diabeł obudzi cię w nocy, przybliży swoją twarz do twojej i wycharczy: “Czego naprawdę chcesz od życia?” – co mu odpowiesz?

Czy jest to coś, co wiesz, czy będziesz musiał wymyślać?

Całe gromady ludzi nie mają pojęcia, czego chcą. A mimo to mają pretensje, że tego nie dostają. Brzmi to absurdalnie, ale zanim zaczniesz litować się nad innymi, że są tacy, jacy są, odpowiedz sam sobie na pytanie: czego chcesz?

Ludzie nie chcą wiedzieć, czego chcą, być może z prostego powodu. Bo podejrzewają, że im więcej zażądają dla siebie, tym wyższą cenę będą musieli zapłacić. A nie chcą płacić.

Bo wszyscy wiemy, że nie ma nic za darmo.

Nieważne, jak często usiłujemy przekonać samych siebie, że możemy dostać darmowy obiad. Zwykle po tych darmowych można dostać największej sraczki.

Ludzie czują to i wiedzą o tym dobrze. Więc łagodnie omijają niewygodne kwestie własnych wielkich pragnień, zadowalając się małymi, tanimi pragnieniami. I wolą pozwalać, aby życie ich niosło. Dają się porwać przez jego nurt. Odnajdują w tym tak zwane “małe radości”.

W końcu, to nie tak, że jeśli się nie określisz, to nic nie dostaniesz. Dostaniesz. Ochłapy. Bo to się zwykle dostaje, kiedy nie chce się przyjąć ceny.

I większości to wystarcza.

A co, jeśli tobie nie wystarcza?

Jeśli szukasz celu dla siebie?

Możesz szukać odpowiedzi w książkach z dziedziny tak zwanego “rozwoju osobistego”. Ich autorzy, eksperci od różnych mądrych koncepcji tworzenia recept na życie chętnie poprowadzą cię za rękę i pomogą ci ustalić twoje życiowe cele.

Dostaniesz do ręki całe mnóstwo nudnych jak kupa formularzy, gdzie znajdziesz pytania, na które musisz odpowiedzieć, abyś nagle odkrył ukrytą wcześniej przed tobą prawdę o sobie.

To rzadko działa. Bo gdybyś znał prawdziwe odpowiedzi na te pytania, twoje pragnienia byłyby dla ciebie od dawna jasne i dostępne na wyciągniecie ręki. Improwizując w odpowiedziach i udzielając odpowiedzi, które jak sądzisz, są właściwe, lub co do których chciałbyś, aby były właściwe, tworzysz półprawdy.

A to prowadzi to półprawdziwych wniosków.

Z siatki pytań i odpowiedzi algorytm przygotowany przez eksperta wypluwa najważniejszą odpowiedź: czego chcesz od życia. Twój cel.

Akceptujesz, go. Myślisz, no może to i prawda. Ale twój nowy, odkryty właśnie cel, jakoś cię nie porywa. I szybko go zapominasz.

Więc jesteś już gotowy na nowego eksperta.

Ale to nie tak.

Swojego życiowego celu nie odkryjesz, siedząc wygodnie na dupie i wypełniając formularze.

Tak nie odkryjesz, czego chcesz.

Lepiej wyjdź z domu. Spojrzyj w niebo. Poznaj ludzi.

Może zobaczysz górę, której szczyt lśnić będzie w słońcu i pomyślisz tę samą myśl, którą miliony innych pomyślało już przed tobą. Że tak mało znaczysz w porównaniu z tą górą.

Może poznasz kobietę, której uśmiech cię zachwyci i od tego momentu zasypiać będziesz mając jej twarz przed oczami.

Może poznasz ludzi, którzy w milczeniu idą zdobyć to, czego nikt jeszcze przed nimi nie zdobył, i nikt nie sądzi, że jest to możliwe. A oni mimo to idą tam…

I wtedy po prostu zrozumiesz, czego chcesz.

Że chcesz zdobyć tę górę. I godzisz się zapłacić za to najwyższą cenę.

Że chcesz żyć dla tej kobiety. I że dla niej zrobisz wszystko.

Że chcesz iść z tymi ludźmi. Za cenę bezsennych nocy, zakrwawionych rąk, brudu i zmęczenia.

I od tego momentu już zawsze będziesz to wiedział.

Będziesz wiedział, czego chcesz.

Przeczytaj także: