Radzenie sobie z wykonywaniem kilku czynności na raz to dla wielu osób powód do dumy.
Piszesz raport, rozmawiasz przez telefon i śledzisz kursy akcji na CNN w tym samym czasie. I jednocześnie nadzorujesz, czy twój pracownik dobrze wykonuje zdanie, które mu zleciłeś. A w ogóle to przy okazji pochłaniasz kanapkę, i co chwila rzucasz okiem za okno, gdzie dwie wkurzone starsze panie okładają się siatkami na zakupy.
Nikogo nie dziwi takie zachowanie. “Mam zbyt mało czasu, aby robić rzeczy jedna po drugiej.”- to wyjaśnienie ma tłumaczyć wszystko. A gdyby komuś to nie wystarczyło, jest kolejne: “Mam podzielność uwagi”
No, tyle że tak ci się tylko wydaje.
René Marois, badacz mózgu na Uniwersytecie Vanderbilta twierdzi, że pomimo swoich ogromnych możliwości ludzki mózg ma jedno podstawowe ograniczenie: może koncentrować się tylko na jednej rzeczy na raz.
Co to oznacza dla osób, które uważają, że “mają podzielną uwagę”?
Że jej nie mają.
I aby robić “na raz” kilka rzeczy, muszą się cały przełączać z jednej na drugą.
Jeśli ty też masz nawyk wielozadaniowości, może uważasz, że kryje się w tym twoja siła. Że dzięki temu możesz zrobić więcej w krótszym czasie. Że czas jest tak cytryna, a ty jesteś jak wyciskarka do cytryn.
Ale to złudzenie, za które płacisz wysoką mentalną cenę.
Naukowcy prowadzą coraz więcej badań w tym kierunku. I sami są zadziwieni wynikami.
Przystępując do badań sądzili, że wielozadaniowość jest nową formą adaptacji ludzi do czasów, w których żyjemy. Do komputerów, komórek, maili, twitterów, setek kanałów w telewizji i miliardów stron w Internecie, gdzie wszystko to na wyścigi walczy o twoją uwagę i zainteresowanie.
Więc tacy faceci jak Clifford Nass, Eyal Ophir i Anthony Wagner z Uniwesytetu Stanforda chcieli sprawdzić, w czym osoby wyspecjalizowane w wykonywaniu wielu zadań na raz są lepsze od tych ludzi, którzy mają niemodny zwyczaj robienia tylko jednej rzeczy na raz.
Szok spowodowało odkrycie, że” wielozadaniowcy” nie są lepsi w niczym. We wszystkim są gorsi. Są – co za ironia – wolniejsi i mniej skuteczni.
Szczytem było odkrycie, że nawet, kiedy “jednozadaniowcy” (że tak ich ładnie nazwę) mieli wykonać kilka zadań na raz, nawet wtedy okazali się lepsi od tych osób, które wielozadaniowość mieli we krwi i stosowali ją jako codzienną strategię przetrwania.
Okazało się, że wielozadaniowość upośledza mózg (albo, że to osoby z upośledzonym mózgiem są takie chętne do wielozadaniowości).
I że osoby z tak zwaną “podzielnością uwagi”:
1. Nie potrafią skoncentrować uwagi na jednej rzeczy na raz. Kiedy robią jedno zadanie, nie potrafią poświęcić mu swojej całkowitej, niepodzielnej uwagi. Po prostu nie mogą powstrzymać się od myślenia w tym samym czasie o innych rzeczach, których w danym momencie nie wykonują . Cały czas są oderwani od tego, co robią teraz, od zadania, które leży przed nimi. Nie potrafią rozdzielać spraw w swoim umyśle.
2. Są jak wielki odkurzacz, który wchłania wszystko, co nieistotne. Mają problem by zignorować informacje zupełnie nieważne z punktu widzenia celu, na którym mają się skupić w danym momencie. Wszystko ich rozprasza, cały czas zdają się skanować otoczenie, aby wychwytywać informacje, których nie potrzebują, zamiast całkowicie skoncentrować się na zadaniu, które mają przed sobą. Zamiast skupić się na informacjach, które już posiadają i wykorzystać je, cały czas poszukują nowych.
3. Mają fatalną organizację pamięci. Osoby badane miały duże trudności z zapamiętaniem sekwencji liter, zwłaszcza, gdy któraś z liter powtórzyła się w sekwencji, z czym nie miały problemów osoby przyzwyczajone do sekwencyjnego wykonywania zadań.
4. Wolniej i mniej efektywnie potrafią przełączać się z wykonywania jednego zadania na inne. Nie potrafią tak skutecznie zmieniać przedmiotu koncentracji, jak jednozadaniowcy.
Badacze nie piszą o tym, ale jest coś jeszcze, co jest w tym wszystkim istotne:
5. Wzory zachowań, które powodują rozpraszanie się, są kompletnie nieuświadomione. Ludzie zwykle nie mają o tym wszystkim pojęcia. Cieszą się jak dzieci i przechwalają się wokół, jak doskonale sobie radzą. Nie zdają sobie sprawy, że to, co robią, jest nieefektywne, że są lepsze sposoby organizacji zadań. A gdy ktoś czegoś nie wie, nie zawraca sobie tym głowy. I – nie chce niczego zmienić.
Do czasu.
Nieefektywne działanie prowadzi do marnych rezultatów, do rozczarowań i frustracji.
Zwykle dopiero wtedy otwierają się oczy i pojawia się pytanie: co mogę zrobić, aby było lepiej?
Nie czekaj na ten moment.
Jeśli też jesteś winien wielozadaniowości, zdaj sobie sprawę, że jest to jeden z tych nieskutecznych sposobów osiągania celów.
I zacznij pracować nad umiejętnością pogłębiania koncentracji, zamiast nad jej rozpraszaniem.
Kluczem do pogłębiania koncentracji jest proste ćwiczenie reset umysłu. Zacznij je wykonywać – i odejdź od wielozadaniowości i dzielenia uwagi na zawsze.
Tak już jakoś jest, od wieków, że jedna rzecz do zrobienia na raz, to najlepszy sposób na podniesienie skuteczności działań.