Trenujesz coś?
Czasem jest tak, że czujesz, że łapie cię jakieś przeziębienie, rozbiera cię grypa, czujesz, jak coś rośnie ci w gardle, boli cię przy przełykaniu, czujesz, jak słabniesz. Rozbiera cię z godziny na godzinę. I wtedy myślisz: aha, dzisiaj nie jestem w stanie zrobić treningu.
No tak, ale jest jedna rzecz. Jeśli nie zrobisz tego treningu, to po prostu cała rutyna, którą budowałeś przez ostatnie tygodnie czy miesiące czy lata – rozsypie się. Co więcej, nawet jeśli dopiero zaczynasz, jeśli budowałeś tę rutynę przez klika dni, to też chodzi o kilka bezcennych dni twojego życia. Też wszystko się rozsypie.
Dlatego nie możesz sobie pozwolić na to, żeby odpuścić trening. Pomimo osłabienia.
Po prostu. Zrób go.
Zamknij oczy. Wyłącz myślenie. Zrób ten trening.
Wykonaj swoje minimum, ale wykonaj.
Dzięki temu, za parę dni, kiedy wrócisz do pełni sił, będziesz wiedział, że twoja rutyna jest niezagrożona. Choćby nie wiem co się działo, ty ją wykonasz.
Więc jeśli teraz źle się czujesz, trudno. I tak zrób to, co trzeba.
Prawdopodobnie taki trening nie osłabi cię aż tak bardzo. Możesz gorzej poczuć się po czymś takim, ale stawką jest rutyna, którą budowałeś.
Nie oddawaj jej łatwo. W ogóle jej nie oddawaj.
To cię nie zabije. Bardzo rzadko zdarzają się poważniejsze infekcje, które rzucą tobą o glebę tak, że naprawdę fizycznie nie będziesz w stanie na wysiłek. Częściej – to będą zwykłe, drobne przeziębienia czy zwykłą grypa.
Zwykle usprawiedliwienia. Głupie wymówki.
Zrób więc to. Nie oglądaj się na nic. Rutyna jest w tym momencie najważniejsza.
A oto, co się stanie. Jeżeli raz czy drugi pokonasz siebie, swoją słabość w takich sytuacjach, twoja rutyna naprawdę stanie się coś warta. Nie będzie to już zabawa. Ona stanie się dla ciebie czymś, czym żyjesz. Będzie częścią ciebie.
To będzie naprawdę miało wartość. Będziesz miał w głębi siebie te spokojną pewność, że masz żelazną rutynę. Żelazną dyscyplinę.
A jest to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu.
Gdy wszystko inne w życiu zawiedzie, gdy stracisz kasę, gdy oszukają cie ludzie, odejdzie kobieta… Cokolwiek się stanie, zawsze będziesz miał w głębi duszy przekonanie, drzemiące gdzieś tam w ukryciu, że masz wewnętrzną siłę. Bo potrafisz zwalczyć swoją słabość. I może nawet masz charakter.
To coś, co będziesz nosić w sobie. Nie na pokaz. Cenna rzecz.
Bo człowiek nie może żyć bez wewnętrznej dyscypliny. Jak myslisz, skąd jest tyle wokół ludzi w depresji, na prochach, nie widzących celu, ani wartości życia?
Zdziwisz się – ale twarda dyscyplina jest częścią głębokiej, wewnętrznej wolności.
—–
UWAGA! Żeby było jasne. Jeśli masz zamiar zastosować się do tego, co napisałem, to wcześniej skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą. Albo z kimkolwiek chcesz.