Reset umysłu

To prosty trening koncentracji. Skupienia uwagi. Przywiązania jej do bieżącej chwili. Do tu-i-teraz. To powrót do teraźniejszości.

Z góry wyznacz sobie czas, jaki poświęcisz na ćwiczenie. 15 minut dziennie będzie ok. Wątpię, aby ktoś, kto nigdy nie wykonywał tego typu ćwiczeń, był w stanie robić to regularnie dłużej niż przez 15 minut . Pewnie, że możesz poświęcić na to więcej czasu, na przykład pół godziny dziennie.

Ale lepiej odpuść sobie. Wyluzuj. 30 minut nic-nie-robienia (pozornego) nie zabije cię może, ale zszokuje na pewno, i może skończysz regularne, codzienne ćwiczenia szybciej, niż je rozpocząłeś. Lepiej, żebyś ćwiczył  po 15 minut dziennie, regularnie, dzień po dniu, niż dwa czy trzy razy po pół godzinie – i tyle.

15 minut to zresztą mnóstwo czasu. Wystarczy.

Znajdź miejsce, gdzie nikt nie będzie ci przeszkadzał. Wyłącz komórkę, telewizor, komputer, radio, wszystko, co może cię rozproszyć. Upewnij się, że nikt ci nie przerwie. Jak nie możesz znaleźć takiego miejsca, gdzie będziesz całkiem sam, to wsiądź w samochód, pojedź gdzieś na parking, siedź tam i udawaj, że na kogoś czekasz.

Każde miejsce jest dobre, jeśli na czas ćwiczenia odgradza cię od rzeczy, które mogą cię rozproszyć.

Nie ma potrzeby siedzieć na podłodze w pozycji lotosu. Możesz to zrobić, jeśli chcesz, tylko po co? Siądź na krześle, w fotelu, wszystko jedno. Ważne, żebyś był wyprostowany.

Bądź wyprostowany, ale odprężony. Pozwól, by twoje ramiona opadły.

Możesz zamknąć oczy, ale nie jest to konieczne. Jeśli masz oczy otwarte, nie koncentruj ich na niczym, utrzymuj wzrok niezogniskowany przed sobą. I skup uwagę na swoim oddechu. Poczuj jak powietrze przechodzi przez twoje ciało.

Koncentruj się na tym, jak oddychasz. To wszystko, co masz do zrobienia.

Niemal na pewno będziesz miał tendencję, zupełnie nieświadomą, żeby zacząć oddychać bardziej głęboko, miarowo. Niepotrzebnie. Nie reguluj oddechu. Nie zmieniaj go. W ogóle nie staraj się w żaden sposób wpływać na swój oddech. Po prostu koncentruj się na swoim oddechu. Na tym, jaki on jest. A nie na tym, jak uczynić go innym.

Obserwuj swój oddech. Poczuj go. Usłysz.

Koncentruj się tylko na tym, wyłącz wszystkie inne myśli i odczucia.

Kiedy zaczniesz łapać się na tym, że zaczynają pojawiać się różne myśli, gdy te myśli zaczną przypływać i odpływać na bok, przyciągnij uwagę z powrotem do oddechu. Gdy znowu gdzieś odpłyniesz, ponownie wróć do teraźniejszości i skup się na oddechu. Gdy w pewnym momencie stwierdzisz, “jakie to nudne, jednostajne i męczące, nie mogę ciągle skupiać się na oddechu”… zrób to mimo wszystko.

To jak z podnoszeniem ciężarów. Aby siła mogła wzrastać, musisz pokonać opór. Więc zrób to mimo oporu – i czekaj co się zdarzy. A zdarzy się to, że twój umysł znowu odpłynie, więc znowu sprowadź go z powrotem.

Tak to działa.

Umysł konsekwentnie będzie ci uciekać. Taka całkowita koncentracja,  to dla niego coś całkiem nowego, z czym nie czuje się dobrze i będzie chciał przejść do tego, co zna, do czego jest przyzwyczajony. Do czego ty jesteś przyzwyczajony. Do ciągłych skoków z jednego przedmiotu skupienia na inny.

Gdy mu się to uda – dokonaj korekty. Bez emocji. Po prostu koryguj.

Wiem, że możesz czuć się z tym wszystkim bardzo niekomfortowo. Możesz myśleć: “Nie umiem tego, nie wychodzi mi”. I masz rację. Jeszcze tego nie umiesz. Tego trzeba się nauczyć. I to nie jest łatwe.

“Niemyślenie” nie jest biernym procesem, jak mogłoby się wydawać. Przeciwnie. To bardzo aktywny proces – i możesz się tym całkiem porządnie zmęczyć.

W momencie, gdy zdasz sobie sprawę, że twoje myśli dryfują poza przedmiot twojej koncentracji, skieruj uwagę z powrotem na swój oddech. Cały trening polega na utrzymywaniu stanu koncentracji na oddechu. Na początku jest to raczej ciągłe przywracanie tego stanu. Ciągłe powroty.

To zupełnie naturalne, że właśnie wtedy zaczynie ci się przypominać , co masz za chwilę zrobić, co wczoraj jadłeś na obiad, albo co dzisiaj będziesz jeść, jaki film dadzą wieczorem w telewizji, albo jak to siedzenie jest nudne, albo przypomnisz sobie coś, co zdarzyło się rano, lub cokolwiek innego, albo nagle zapragniesz sprawdzić, ile już czasu minęło. I gdy to będzie się zdarzać, jednego możesz być w tej sytuacji pewnym. Właśnie przestałeś skupiać się na swoim oddechu.

Nic w tym złego. Tak to właśnie działa. Myśli pojawiają się jak bąble na powierzchni wody, a ty łagodnie sprowadzasz je z powrotem do oddechu.

Mówiłem to już? Wszystko polega na ciągłym przywracaniu skupienia na oddechu.

Gdy będziesz regularnie wykonywał to jedno ćwiczenie, zaczniesz przyzwyczajać umysł do nowego stanu . Stanie się on dla ciebie bardziej naturalny. Z czasem – całkiem naturalny. I myśli przestaną pojawiać się i znikać z taką intensywnością. Będziesz umiał koncentrować się głębiej. Okresy koncentracji będą dłuższe. Będziesz umiał wprowadzać się w stany głębokiej koncentracji.

A o to tu chodzi. O nabycie umiejętności koncentracji – i otwarcie sobie drzwi do świata ogromnych możliwości, czego warunkiem jest właśnie ta jedna umiejętność.

Przeczytaj także: