To stara technika zarządzania czasem. Ma wszystkie zalety, jakie dobra technika powinna posiadać.
Jest skuteczna, bo jej zastosowanie pozwala ci oszczędzić ogromną ilość czasu i uwolnić twój umysł od poczucia, że “jest tyle do zrobienia i o tylu rzeczach muszę pamiętać”.
Jest prosta – żadnych skomplikowanych i wydumanych wymagań.
Jest łatwa – poznajesz ją teraz, i za trzy minuty jesteś gotowy, aby zacząć ją stosować. Od dziś, aż do końca świata.
To technika radzenia sobie z zalewem papierów, maili i drobnych spraw, które pojawiają się w ogromnych ilościach, i dosłownie – zaśmiecają nasze życie.
To te wszystkie drobiazgi sprawiają, że zawsze mamy coś jeszcze do zrobienia, coś jeszcze do pamiętania. I zawsze gdzieś na dnie mojego czy twojego umysłu kryje się to poczucie: aha, jeszcze to… no dobra, zaraz się tym zajmę.
Mówiłem już, że ta technika jest prosta. W rzeczywistości jest lepiej: jest tak prosta, jak budowa cepa.
Zdziwiłbym się, gdybyś nie słyszał o niej wcześniej. Ale, jako że uczymy się głównie przez przypominanie i poznawanie tego samego z różnych źródeł, przypomnę ci to jeszcze raz. Bo jeśli jesteś podobny do mnie, i chyba do 99% innych ludzi, to sam fakt, że cos znasz i uważasz, że jest dobre, nie oznacza jeszcze, że zaczynasz to stosować i używać tego w praktyce.
Podejmij więc błyskawiczną decyzję, że od tej chwili przejmujesz tą technikę jako swoją druga naturę. I możesz mieć dużą satysfakcję, że właśnie zmieniłeś swoje życie. Dosłownie.
Ponieważ to jedna z tych drobnych, mikroskopijnych zmian w mentalności, która robi ogromną różnicę.
Technika jest następująca: kiedy zdeptałeś karalucha, z miejsca wyrzucasz go do kosza.
Widzisz, to kwestia odruchu. Można zobaczyć karalucha, zdeptać go – i pójść napić się herbaty. Potem obejrzeć w telewizji odcinek “Mody Na sukces”. Przejrzeć pocztę. Zadzwonić do jakiejś fajnej kobiety. Obejrzeć inny serial. Napić się piwa. I zrobić sto innych rzeczy.
Ale robiąc to wszystko cały czas masz na dnie umysłu zakodowane, że trzeba sprzątnąć z podłogi tego karalucha. Że masz coś do zrobienia, czego nie zrobiłeś, i trzeba to dokończyć.
Karaluchem może być tu wszystko. Każda drobna wkurwiająca sprawa, którą musisz dokończyć. Kartka od cioci Edzi, na którą trzeba odpowiedzieć. Zapłata rachunku za prąd. Albo mandat za szybką jazdę (to bardzo bliski mi temat).Podrzędny e-mail, na który trzeba odpisać. Kosz, który należy wyrzucić, zanim zacznie śmierdzieć.
Dlaczego karaluch? Dlaczego negatywne skojarzenie?
Ponieważ, gdyby kartka od cioci Edzi była dla ciebie taką radością, odpowiedziałbyś na nią z radością i motywacją, i miał kupę radochy, że to robisz. Ale mnie możesz się przyznać. Karki od Edzi to utrapienie. Szanujesz ciocię, ale pisze stanowczo zbyt często i stanowczo zbyt wiele wagi przywiązuje do twojej odpowiedzi. Nie chce ci się. Ale odpowiesz, bo w gruncie rzeczy jesteś fajnym gościem i ostatnią rzeczą, jakiej pragniesz, to sprawić przykrość cioci.
Tylko nie udawaj, że jesteś z tego powodu cholernie zadowolony.
(Swoją drogą, to uczepiłem się jakiejś cioci, choć żadna moje ciocia nie ma na imię Edzia. I żadna nie pisze do mnie kartek.)
Takich kartek od cioci Edzi pojawia się każdego dnia sporo. A w natłoku spraw i wydarzeń, zachowujesz pasywną postawę zdecydowanie zbyt długo.
Kumulujesz drobne rzeczy, zamiast pozbywać się ich natychmiast, gdy tylko się pojawią w twoim życiu.
Widzisz, że kosz jest pełen, myślisz: nie, wyniosę go później, nie mam teraz butów na nogach. Później się ubiorę i zejdę.
Nie, zejdź teraz.
Kartka od cioci? Odkładasz ją, bo nie jesteś teraz w nastroju i potrzebujesz innej chwili, momentu natchnienia? Zafunduj sobie natchnienie na zawołanie. Po prostu odpisz na tę cholerną kartkę – i miej to z głowy.
Ktoś cię wkurwi? Wygarnij mu od razu – albo nigdy. Po co dusić w sobie i zastanawiać się godzinami, jak załatwić sprawę. Załatw ją od razu, mniej lub bardziej zręcznie, taktownie i udanie. Ale załatw od razu. A swoją energię zachowaj na coś bardziej istotnego. Jeśli ktoś nadepnął ci na odcisk, po co latami myśleć o tym, jak doprowadzić go na szubienicę, gdzie będzie wcześniej łamany jeszcze kołem, założą mu garotę, i w ogóle umrze śmiercią tragiczną. Lepiej każ mu się odpierdolić, i idź swoją drogą.
Papiery – każdy papier możesz dotknąć i wziąć do ręki tylko raz! Każdy e-mail, który przeczytałeś, który wymaga odpowiedzi, i na który możesz odpowiedzieć natychmiast (bez zbierania dodatkowych informacji) – odpowiadasz z miejsca. Teraz.
To oczyszcza twój umysł z poczucia, że jest kupę drobnych spraw do zrobienia. Twój umysł staje się bardziej przejrzysty, jasny, sprawny.
I oszczędzasz czas. Przestajesz odwlekać, przestajesz czekać na ten moment, kiedy z tego czy innego powodu będziesz już musiał zająć się ta sprawą, z którą tak zwlekasz.
I oszczędzisz sobie zdziwienia gamonia: o kurcze, jak szybko poszło. Czemu nie załatwiłem tego od razu?
Zdeptanego karalucha wyrzucamy od razu. Z naszego życia. I umysłu.