Uceczka od teraźniejszości

Żyjemy w teraźniejszości. Teoretycznie.

W praktyce, nasze umysły zbyt często zajęte są wyobrażaniem sobie przyszłości lub analizowaniem przeszłości.

Jedziesz samochodem do pracy – i zastanawiasz się co dzisiaj zrobisz. Idziesz na spacer – i myślisz o tym, czym się zajmiesz po powrocie. Wykonujesz zadanie, i zastanawiasz się jednocześnie, czy rezultat znajdzie czyjeś uznanie, zamiast skoncentrować się całkowicie na wykonywaniu zadania.

W skrajnych przypadkach – niemal nigdy nie żyjesz w teraźniejszości. Twój umysł zawsze błądzi gdzie indziej. Nie ma go tu, w chwili, która właśnie trwa. A ty nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Uważaj jednak. Ani przyszłość, ani przeszłość nie istnieją. To koncepcje, jakimi operuje nasz umysł. A to ma dla ciebie i dla mnie pewien bardzo mroczny aspekt: pozostawanie tam odciąga od życia tu i teraz.

Znam ludzi, którzy mają tendencję nieustannie rozpatrywać przeszłość. Przeszłość jest dla nich światem, w którym żyją. Nieustannie wspominają. Przeżywają raz za razem, i znowu, minione wydarzenia. Śmieją się jak dzieci, kiedy wspominają radosne przeżycia. Poważnieją i prawdziwie cierpią, gdy wspominają bolesne wspomnienia. Ale oczy im błyszczą, zapał do rozmowy pojawia się niemal wyłącznie wtedy, kiedy tematem jest przeszłość.

Inni – żyją przyszłością. Mówią o tym, co będzie. Co się wydarzy. Kiedyś. Kiedy spełnione zostaną pewne warunki. Kiedy zarobią określoną ilość pieniędzy. Kiedy zmienią pracę albo awansują. Kiedy nadejdzie lato i będzie można chodzić na plażę. Bezustannie skupiają się na tym, co będzie. To, co jest teraz, to dla nich zawsze stan przejściowy. Nie tak istotny. Ale kiedyś… tak, kiedyś będzie cudownie.

Inni z kolei – a jest tych innych cała masa, żyją… nigdzie. Dosłownie. Ani w przeszłości. Ani w przyszłości. Siedzą wiecznie przykuci do telewizorów, oglądając seriale tak denne, że tylko płacz i zgrzytanie zębów. Są zawsze nieobecni. Ale nie snują wizji przyszłości. Ani nie wspominają przeszłości. Oglądają. Przeskakują z kanału na kanał. Jedzą przy tv. Rozmawiają przy tv. Gdy wracają z pracy, pierwsze, co robią, to włączają tv. Nim wyjdą do pracy, też oglądają tv. To kolejna odmiana życia w świecie, którego nie ma.

Ale to nie telewizja jest problemem. Problemem jest podejście. Bo przecież jak nie tv, to Internet, gry komputerowe. Dalej: hazard, wóda, prochy… byle tylko bardziej uciec od siebie i od teraźniejszości. Albo aby ją zmienić, zamiast przyjąć taką, jaka jest.

Czasem wygląda to tak, jakby człowiek nie mógł znieść tego, co jest teraz. Zagłusza bieżącą chwilę. Wszystko, aby tylko się oderwać. Aby nie przyciągnąć uwagi do chwili, która właśnie trwa. Nie bez filtra, który oferują telewizja, komputery, alkohol czy prochy.

Spędzanie życia w nieistniejących światach to najlepszy sposób, aby w ogóle nie żyć. Wszystko jedno, czy odmawiasz sobie realnych przeżyć teraz, bo planujesz je na przyszłość, czy rezygnujesz z nich, bo nieustannie wspominasz przeszłe wydarzenia, czy też zatracasz się w całkowitym oderwaniu od siebie i świata hipnotyzując się telewizją… To w sumie zawsze wersja tego samego.

Ucieczki od teraźniejszości.

A teraźniejszość, to jedyne, co masz. Wszystko inne to sztuczne światy. Dobrze jest zanurzyć się w nie. Czasem. Ale nie są po to, by w nich żyć na co dzień.

Aby wrócić do teraźniejszości posłuż się prostą techniką zresetowania umysłu. Włącz ją do swojej codziennej rutyny.

Jeśli za głęboko uciekłeś od teraźniejszości, technika ta może ci się nie spodobać.  Na pewno ci się nie spodoba. Bo gwałtownie, choć na kilka minut, wyrywa cię z korzeniami z tych innych światów, w które wrosłeś.

Ale to tylko oznaka, że potrzebujesz wrócić.  Obudzić się do życia. Znaleźć swoje cele i zacząć je realizować. Teraz.

Przeczytaj także: